
Historia tych klientów to historia o ucieczce – ale w najlepszym możliwym znaczeniu. Młoda para, zmęczona miejskim zgiełkiem, marzyła o domu w lesie. O miejscu, które nie będzie tylko budynkiem, ale przedłużeniem ich myślenia o życiu spójnym, harmonijnym. Miejscu, które da im wytchnienie, kiedy będą chcieli odpocząć, ale też zainspiruje, kiedy będą szukać pomysłów. Gdy po raz pierwszy usiedliśmy nad projektem, wiedzieli jedno – minimalizm i ciepło muszą iść w parze. Żadnej sterylności, żadnej chłodnej elegancji, tylko funkcjonalność, która nie wyklucza przytulności. Dlatego zmieniliśmy układ funkcjonalny, dostosowując go do ich codziennych rytuałów i potrzeb.


Co jednak wyróżnia ten projekt, to elementy z duszą. Właściciele mieli kilka mebli, które chcieli zachować i odnowić, by nadać im nowe życie. Bordowy stół i krzesła stały się wyrazistym akcentem w jadalni, a krzesła i fotele vintage doskonale wpisały się w koncepcję wnętrza, dodając mu niepowtarzalnego charakteru. To dowód na to, że w dobrze zaprojektowanej przestrzeni nowoczesność i historia mogą iść w parze. Postawiliśmy na naturalne materiały: drewno, tynk gliniany, kamień – wszystko w harmonijnych odcieniach ziemi, tak by przestrzeń była zarówno nowoczesna, jak i ponadczasowa. Duże przeszklenia sprawiły, że las stał się częścią wnętrza, nie tylko widokiem za oknem, ale integralnym elementem ich codzienności. Efekt? Dom, który oddycha razem z nimi. W którym każdy poranek zaczyna się od widoku drzew, a wieczory kończą się przy kominku, w atmosferze absolutnego spokoju.